W piątek nie było żadnych problemów z parkowaniem, zostawiliśmy auto na ostatnim parkingu (P1), obok wagoników. W sobotę było koszmarnie, zatrzymywali już na P4, trzeba było czekać w tłumie na skibusa. Kto był sprytny i przekonał (tudzież umknął) panom parkingowym, mógł przedrzeć się pod P1 i stanąć na dziko pod lasem
Cenowo załapaliśmy się na obniżki po 11 stycznia, ale i tak 45 euro za osobę za dwa dni, to trochę jest. Inna sprawa, że w zamian otrzymuje się sporo km do wyjeżdżenia